Obiecałam napisać jak najszybciej, ale wszystkie zakręcone kobiety wiedzą, że z czasem jest krucho. Moja koleżanka Kasia dopytuje się, kiedy w końcu coś "wkleję". Dziś usiadłam z kotką na kolanach i zastanawiam się o czym napisać. Ostatnio dużo filcowałam tak, że zabrakło mi kolorowej wełny, więc zabrałam się za farbowanie. Mimo rękawiczek gumowych, ręce-tragedia. Filcomaniaczki nie mogą niestety pochwalić się pięknymi dłońmi, cóż taka pasja.
Na dobry początek dalszy ciąg wspomnień z Bieszczad
 |
Pogranicze |
 |
Poszarpany kwiat ozdobiony wełnianymi. lokami . |
 |
Zestawienie kolorystyczne szalone, ale szalik przyciąga wzrok. |
 |
Komin dłuższy niż zwykle zrobiłam dla pewnej bardzo sympatycznej Renaty. |
 |
Zegar z lat trzydziestych, tak duży, że zastanawiam się w jakim pomieszczeniu odmierzał czas. Teraz wisi w mojej "pracowni" |
 |
Do mojej pracowni wprowadził się syn z perkusją,podobno lepiej brzmi właśnie w tym pomieszczeniu. Jak dotąd udaje się nam dogadywać i tylko od czasu do czasu uprawiamy nasze pasje jednocześnie. |
 |
Kapelusz w kolorach jesieni. |
 |
Kapelusze retro są bardzo twarzowe, takie romantyczne |
 |
Pomysł czapki "tatarki" podunęła mi koleżanka. Od tego czasu minął rok i oto jest i najważniejsze, że podoba się pomysłodawczyni. |
 |
Tulipany są wdzięcznym tematem prac nie tylko malarskich. |
Dziękuję za odwiedziny bloga, jak też mojej pracowni.